Pierwsza część koncertu była wspaniała i poruszająca, i to nie tylko ze względu na repertuar ale również na osobę pianisty.
Nobuyuki Tsujii jest niewidomy od urodzenia , za to jest obdarzony olbrzymim talentem.
Chopina grał wspaniale, po mistrzowsku z niewymuszonym wdziękiem - tak gra tylko wirtuoz.Jak to powiedział prowadzący w słowie wstępnym - „ tak jakby nie wiedział, że to jest trudne „.
Natomiast druga część podobała mi się trochę mniej.Wyczuwało się od razu, że autor jest twórcą muzyki filmowej .Była oficjalna , jak dla mnie patetyczna i trochę jakby zimna.
Co w porównaniu z delikatną, subtelną i romantyczną muzyką Chopina było ogromnym kontrastem.
********************************
Nobuyuki Tsujii występował po raz pierwszy przed polską publicznością i w pierwszych minutach koncertu wyczuwało się u niego tremę.Ale z każdą minutą grał lepiej i swobodniej.
Publiczność podziękowała za koncert owacją na stojąco.Japończyk podbił serca polskiej publiczności - i na bis zagrał mazurka. Zabrzmiał on troszeczkę walczykowato, ale było pięknie.
W drugiej części była symfonia Ericha Wolfganga Korngolda .
Wysłuchałem ją z przyjemnością , ale muzykę odebrałem jak uporządkowanego po austriacku Szostakowicza. ( nawet instrumenty były podobne. )
Przez co stracił dla mnie na atrakcyjności i świeżości.
Ogólnie kolejny bardzo miły wieczór w Filharmonii.











































